poniedziałek, 15 września 2008

"Soft"

Żadna praca nas nie hańbi
Ken pocieszał smutną Barbie
Zgrabnie tańczysz przy tej rurze
Twoje piersi wciąż są duże

Nawet gdy odpada ręka
Nie brak Ci z produkcji piękna
Noga, głowa… bez znaczenia
Dla mnie wygląd nic nie zmienia

Lecz gdy patrzę na Twe ciało
Czegoś braknie, czegoś mało
Żadna praca nas nie hańbi
W soft pornolu Ken i Barbie

poniedziałek, 8 września 2008

„Cip, cip, cip”


Cip, cip, cip ptaszyno mała

Co tu robisz w moim lesie?
Chętnie bym Cię nakarmiła
Boś zgłodniała, tak wieść niesie

Prędko wskakuj na me łono
Co natura dała bierz
I nie przejmuj się już błoną
Boś nie pierwszy w lesie zwierz

Wróbel nieco zbity z tropu
W myszkę lwicy spojrzał z góry
„Chcesz mnie połknąć z dupy strony?
Nie no sorry… spadam w chmury”

poniedziałek, 1 września 2008

"Ballada o ginie alkoholiku"


Ech... niebieski, łysy ginie*

Co wyprawiasz w mej waginie?
Znów wyjmujesz, później wkładasz
Swym żelastwem mi dogadzasz

Lecz ja wolę moje DILDO
Ono lepiej klika myszką
Proszę kończ więc swoje harce
Wolę już się bawić palcem

"Phi!" zzieleniał nie na żarty
Wnet z podłogi podniósł majty
Obrażony na nią wielce
Zamknął znowu się w butelce

---

* gin (czyt. dżin) - ginekolog